Czarny wiecznie bałamuci swą odświętnością i okrucieństwem sztucznego dostojeństwa…

Nienawiść, podobnie jak miłość w każdym człowieku istnieje. I oba te uczucia mogą uczynnić się wyłącznie pod wpływem silnego czynnika zewnętrznego. Mistrzostwem, oznaką prawdziwego człowieczeństwa, jest umiejętność zapanowania nad jednym, jak i drugim, gdyż oba z nich wylane nierozważnie mogą doprowadzić do gigantycznego nieszczęścia. W obu też przypadkach zaślepić są w stanie i, gdy miotają, czynią wielkie spustoszenie wśród zasad ludzkich podstawowych. Ja, podobnie jak inni, noszę w sobie uczucie miłości, ale i nienawiści także. Każde z nich staram się okiełznać, by negatywne odpryski w otoczenie były jak najmniejsze. Tego, opisanego poniżej, wodze mej psychiki nie potrafiły okiełznać.

Czarnego nigdy nie lubiłem, od lat do kiedy wspomnienia me sięgnąć mogą. Czarny sprawia wrażenie nieuczciwego, a i umiejętnie nieuczciwość potrafi zamaskować. Czarny nosi się zapewne dobrze i chłoszcze, trzeba przyznać, sznytem, lecz każdy paproch na nim zauważyć da się wyraźnie, nie wytężając zbytnio wzroku. Czarny, dla mnie przynajmniej, rodzi niemiłe a nawet odrażające skojarzenia. Czarny od zawsze budził we mnie niesmak, ulotny blichtr i tak naprawdę pospolitość. Czarny teraz, kiedy schyłek życia na mym karku i lat co niemiara, wywołuje we mnie niesamowitą nienawiść, której opanowanie jest ponad moje siły.

czarny-ACzarny, gdy spojrzę przez pryzmat lat minionych, jest nieludzko impertynencki, pazerny i w całej swej okazałości ordynarny. Czarnego galanteria oraz kurtuazja mogą na pierwszy rzut oka niejednego zbałamucić, budząc na pozór zaufanie a nawet zawierzenie. Czarny swą oprawną powagą oszukał miliony ludzi, a więc potrafi mamić; najlepiej wiedzą o tym ludzie pogodni i autentycznie miłujący bliźnich.

Czarny właściwie nie jest hardy, jest raczej gładki, na pewno zimny i w swej strukturze niezawiły, co budzi w pierwszej chwili uczucie infantylnej karności i wymuszać może atencję. Czarny jest, wbrew pozorom, naiwny, bo gdy dokona się analitycznej i generalnej oceny, bez przeszkód odkryje się jego sztuczną przewagę nad innymi. Czarny nieustannie zniewala, wywiera presję i ogłupia mniej odpornych, a już na pewno przoduje siłą iluzorycznego wyrazu.

Czarny wiecznie bałamuci swą odświętnością i okrucieństwem sztucznego dostojeństwa, które użyte wspólnie potrafią wykoślawić ludzkie postawy do niewyobrażalnego wręcz kalectwa, na co dowodów multum mieliśmy i mamy. Czarny przede wszystkim kojarzy się z cierpieniem, okrucieństwem i śmiercią. To wszystko logicznie usystematyzowane pozwala w konsekwencji mi go nienawidzić do bólu, co niniejszym właśnie czynię.

Ale spójrzmy wokół, popatrzmy uważnie i co zauważymy? Spacerując ulicami Łomży, na każdej z nich spostrzeżemy bez zbytniego wysiłku, że epoka czarnego przemija, powoli, lecz systematycznie odstawiana jest na aut. Według mnie apogeum jest tuż, tuż. I nie jest to jedynie wynikiem zbliżającego się lata, lecz trzeźwego patrzenia na rzeczywistość i odważną próbą poszukiwania kolorów i odcieni znacznie bardziej optymistycznych i przyjaznych człowiekowi, poprawiających samopoczucie i oddalających myśli od prostracji dnia codziennego. Ludzie łakną ciepła, życzliwych w trudzie tych czasów kolorów, więc proponuję, by dać sobie spokój z powagą czerni, gdyż złudna jest i humoru oraz poczucia spokoju w  żaden sposób w nas nie wywoła. Taki już niestety jest czarny.

6 comments on “Czarny wiecznie bałamuci swą odświętnością i okrucieństwem sztucznego dostojeństwa…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>